Drzwi do mojego małego pokoju uchyliły się ukazując twarz Drew. Jego ciemnobrązowe oczy wpatrywały się we mnie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Zrobiłem nam śniadanie, chodź. -powiedział i wyciągnął do mnie rękę. Od razu gdy trafiłam do tej rodziny Drew jest dla mnie najmilszy i to jest najdziwniejsze, bo nikt nigdy nie był dla mnie miły.
-I tak cię nie lubię. -odparłam, a na mojej twarzy pojawił się grymas.
Kuchnię wypełniała woń naleśników posmarowanych nutellą. Przy niewielkim stoliku siedziała już Kelsey, młodsza siostra Drew. Jej małe oczka spojrzały na mnie z lekkim przerażeniem. Nie dziwię jej się, czasami sama siebie się boję.
-Cz-cześć. -przywitała mnie niepewnie i chyba od razu tego pożałowała.
-Hej. -chyba ją zdziwiła moja reakcja, ponieważ lekko się uśmiechnęła.
Zajęłam miejsce na przeciwko niej i zaczęłam jeść. Oboje wpatrywali się we mnie jakbym była obrazem wystawionym w muzeum. Trochę mnie to wkurzało.
-Liz, dzisiaj będziesz musiała zająć się Kelsey, bo rodziców nie ma w domu, a ja mam własne sprawy na głowie. -powiedział Drew przeżuwając kawałek naleśnika.
-W takim razie twoje sprawy będą musiały poczekać, bo nie mam zamiaru siedzieć cały dzień w domu i niańczyć dziecko. -prychnęłam.
-Czy tego chcesz, czy nie i tak to zrobisz. -spojrzał na mnie i cwaniacko się uśmiechnął.
-Odwal się. -burknęłam i wstałam. Nie miałam zamiaru dalej z nim jeść bo jeszcze chwila i bym go zamordowała. Poszłam do swojego pokoju i odpaliłam laptopa.
Weszłam na twittera. Od razu pojawiło się na mnie mnóstwo hejtów od Taylor. Jest niewysoką, szczupłą brunetką o zielonych oczach. Pomimo, że jej nie lubię to uważam, że jest naprawdę ładna. Mówią na nią 'szkolna dziwka', ponieważ przespała się już tyloma chłopakami ze szkoły, że przy dwudziestym już każdy przestał liczyć. Posiada swoją służącą, Valentine - ona jest od niej znacznie wyższa, ma blond włosy i brązowe oczy. Jest na każde jej skinienie, co powoduje u mnie wymioty. Jak można dawać sobą tak bardzo pomiatać?
Usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi, co oznaczało, że Drew wyszedł i zostawił mnie z Kelsey. Dupek.
Drew's perspective
Wszedłem do swojego czarnego range rovera i szybko pojechałem w kierunku siedziby naszego gangu. Z bocznych drzwi samochodu wyjąłem paczkę papierosów, po czym odpaliłem jednego i zaciągnąłem się. Dojeżdżając do celu ujrzałem znajomy samochód. Justin Bieber tu jest? No proszę, będzie ciekawie.
Przeszedłem przez kilka krętych korytarzy i wszedłem do niedużego pomieszczenia, a moim oczom ukazali się chłopcy z Purple Ninjas.
-A gdzie wasz przywódca? Czyżby go strach obleciał? -zakpiłem.
-Tu jestem, Drew i na twoim miejscu zostałbym w domu, wiesz? Skujcie go. -wydał rozkaz, a przede mną momentalnie pojawiły się te kołki. Niestety, byłem zbyt wolny, aby ich powstrzymać i w mgnieniu oka leżałem już powalony na ziemi.
-Co ty chcesz zrobić? I tak z nami nie wygrasz. -splunąłem.
-Czekaj, jak ona ma na imię? Elizabeth? -zapytał upewniając się.
-Czego od niej chcesz? -drgnąłem na samą myśl o niej.
-Do zobaczenia, Drew. -pożegnał się i wyszedł.
Justin's perspective
Szybko znalazłem się pod domem rodziny Murray. Zadzwoniłem do drzwi, po czym uchyliła je wysoka, długowłosa blondynka.
-Hej, jestem Justin, Drew poprosił mnie, żebym przyszedł i pomógł ci opiekować się Kelsey. -powiedziałem najbardziej przekonująco jak umiałem.
-Ok? -zdziwiła się i pokazała, abym wszedł do środka.
Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Dziewczyna przysiadła się obok i razem zaczęliśmy oglądać 'The Vampire Diaries'. Spojrzałem na nią. Była taka skupiona na serialu, że nie obchodziło ją nic poza tym.
-Może zamówimy pizzę? -zaproponowałem.
-Jak chcesz. -powiedziała obojętnie.
Po kilkunastu minutach pizza przyszła i we trójkę całą zjedliśmy. Po kilku godzinach dobiegła pora mojego powrotu. Wstałem, założyłem moje fioletowe supry i pożegnałem się.
-Do zobaczenia wkrótce. -uśmiechnąłem się zalotnie do Liz.
Znalazłem się pod siedzibą Black Five. Wszedłem do środka, a Drew leżał dokładnie w tym samym miejscu, kiedy opuszczałem budynek. Podszedłem do niego.
-Ta Elizabeth jest niezła w łóżku. -szepnąłem, a na jego twarzy pojawiła się złość i chęć zabicia mnie.
***
To tak, chyba mi trochę nie wyszedł ten rozdział, ale dramatu jako tako nie ma :)
Mam do was prośbę: komentujcie zawsze gdy przeczytacie, bo nie wiem
ile osób czyta to opowiadanie, ok? Możemy się tak umówić? Byłabym wdzięczna :)
I JEDNA WAŻNA SPRAWA: Jeżeli chcecie być informowani o NOWYCH rozdziałach,
napiszcie swój nick z twittera w komentarzu!
To tyle, dziękuję wam za czytanie :)
Ten rozdział jak poprzedni - zajebisty! Naprawdę :) Czekam na więcej ! xx
OdpowiedzUsuńSuuuper! <3 Czekam na next! xxx
OdpowiedzUsuńŚwietny ! <3 czekam na nn xoxo
OdpowiedzUsuńgenialny rozdział! czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuńKurde kurde kurde kurde . nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału .! <3 @Pajka33
OdpowiedzUsuńcoraz ciekawiej <3 czekam na trzeci rozdział <3
OdpowiedzUsuń@effroonte
Swietne opowiadanie.czekam już na następny rozdział :) !!
OdpowiedzUsuńextra!
OdpowiedzUsuńjest świetne, czekam na więcej <33333
OdpowiedzUsuńmimo iż to 2 rozdział, już się zakochałam i chcę więcej *.* pozdrawiam
OdpowiedzUsuń@mynamesislife <3
to niesamowite jak swietnie ci to wychodzi :-D to jest mndsjhsdghdsh....... Brak mi slow :-D @Majka_69x
OdpowiedzUsuńniesamowity!pisz dalej.<3
OdpowiedzUsuńświetneeeeeeeeeeeeeeeeeee! <3 /nevvermindd
OdpowiedzUsuń