14.05.2013

[ 06 ]

Jedyne wolne miejsce było koło Biebera. Niechętnie przeszłam na koniec sali i zajęłam koło niego miejsce. Posłał mi swój zniewalający uśmiech, ale zignorowałam go. Moim jedynym celem było odepchnięcie go od siebie najdalej jak to możliwe. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić, chociaż widzę już na starcie, że łatwo nie będzie.

Wyjęłam z torby książki i położyłam je na ławce, po czym przeniosłam swój wzrok na pana Smitha, nauczyciela historii.
-No witaj, skarbie. -powitał mnie ciepło Justin, bacznie mi się przyglądając.
-No żegnaj. Bądź cicho, najlepiej nic do mnie nie mów. -zlekceważyłam go, co zdecydowanie mi się spodobało.
-Dlaczego? -zapytał.. rozczarowany? Sama nie wiem, jego twarz nie pokazywała żadnych emocji, był tajemniczy. Nagle poczułam jego dłoń na swoim udzie. Z początku nie chciałam, aby jej zabierał, ale gdy w końcu zrozumiałam, co próbuje osiągnąć, walnęłam go w rękę, a ona szybkim ruchem zniknęła z mojego ciała. 
-Możesz przestać? Próbuję się skupić. -powiedziałam z wyraźną złością w głosie.
-Chciałem być tylko miły, a ty zachowujesz się jak jakaś suka. -odparł, a ja wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. 
-Chcesz być miły, a wyzywasz mnie od suk, mądrze. -odwróciłam wzrok i przez resztę lekcji starałam się go ignorować. 

***
-po lekcjach-
Wyszłam z budynku szkoły i poczułam nagłą wolność. Wolność od nauczycieli, wkurzających twarzy uczniów i co najważniejsze - od Biebera. Niestety, nie trwała ona długo, ponieważ musiał się do mnie przypałętać.
-Czego ty chcesz? Nie możesz zrozumieć tego, że cię nie lubię? -zapytałam go z pełną powagą.
-Lubisz mnie. -odpowiedział pewny siebie z wielkim uśmiechem. 

Miał rację. Lubię go, nawet bardzo, ale nie mogę pozwolić na miłość. Nie w tym życiu, nie w tym wcieleniu.
-Nie. -odparłam chłodno, po czym przyspieszyłam. 
-Dlaczego nie chcesz przyznać, że ci się podobam? Jesteś taka, jak inne. Wszystkie jesteście nudnymi sukami. -powiedział ze złością.
-Skoro jestem nudną suką to po co ze mną gadasz? Idź już, to będzie najbardziej przyjemna rzecz, jaką dla mnie zrobisz. -uśmiechnęłam się, a on momentalnie zniknął. Nareszcie.

Przechodząc koło starbucks'a ujrzałam znajomą mi osobę. Rozszyfrowanie jej tożsamości zajęło mi kilka minut. To był Matthew. Nigdy o nim nie wspominałam, ale jest jedynym moim przyjacielem ze szkoły. Dość długo ze sobą nie rozmawialiśmy, ponieważ wyjechał na miesiąc do Szwecji, a teraz wrócił. Momentalnie uśmiechnęłam się do siebie i postanowiłam dołączyć do niego.

Przeszłam przez drugą stronę ulicy i przekroczyłam próg starbucks'a.
-Hej, Matt. -powitałam go z uśmiechem. Na mój widok bardzo sie ucieszył (widocznie), ponieważ przytulił mnie najmocniej jak umiał.
-Tęskniłem za tobą trochę, wiesz? Opowiadaj co się działo, gdy mnie nie było. -powiedział, a ja zajęłam miejsce obok niego.
-Nic ciekawego, chyba. -zaczęłam. -Po pierwsze poznałam Biebera, wiesz? Tego dupka. -zaśmiałam się.
-Serio? Jaki on jest? Co nieco dało się o nim słyszeć.
-Jak już mówiłam jest dupkiem. Wykorzystuje dziewczyny tylko po to, aby się z nimi przespać. Ponadto uważa się za jakiś chodzący ideał. -prychnęłam. -Jednym słowem jest... chujem. -stwierdziłam.

Serio, Liz? Serio? Sama siebie oszukujesz, wiesz?

Wiem. To prawda. Sama siebie oszukiwałam. Z jednej strony miałam go cholernie dość, a z drugiej przyciągał mnie do siebie. On tak działa na kobiety - 'zwabia' je w swoją sieć, pieprzy się z nimi, a na koniec rzuca dla nowych zdobyczy. Taki typ faceta.
-O czym myślisz? -z zamyśleń wyrwał mnie głos mojego przyjaciela.
-O niczym. -skłamałam. -Wiesz co, muszę już iść. Naprawdę miło było znów cię zobaczyć. To co? Do kiedyś? -uśmiechnęłam się.
-Do kiedyś. -na pożegnanie przytulił mnie, po czym wyszłam.

***
Matthew's perspective
Wszedłem do siedziby naszego gangu. Zastałem Biebera siedzącego przed telewizorem i jedzącego chipsy. 
-Gdzie byłeś? -zapytał marszcząc brwi.
-W starbucksie, z Elizabeth. -odpowiedziałem zajmując miejsce koło niego.
-Jaką Elizabeth? -poczułem wyraźne zdziwienie w jego głosie.
-Tą Elizabeth, która mieszka teraz z rodziną Murray, wiesz, tam gdzie jest Drew... -odparłem, po czym wziąłem garść chipsów.
-Żartujesz, prawda? Kim ona dla ciebie jest? 
-To moja przyjaciółka. -jego oczy momentalnie rozszerzyły się.
-Co? Stary, dlaczego ja o tym nie wiedziałem? -pytania Justina stawały się coraz bardziej wkurzające.
-Bo się tym nie chwaliłem, w sumie nie ma czym. A czemu tak to przeżywasz? -tym razem to ja zadałem jemu pytanie.
-Wiesz, ona na mnie leci. -uśmiechnął się.
-Nie wydaje mi się... -powiedziałem. -Dzisiaj mówiła, że jesteś chujem. Tak, to na pewno miłość. -prychnąłem. 
-Ona mnie pragnie i sam dzisiaj to sprawdzisz. Napisz do niej, żeby się z tobą spotkała, teraz. -wydał mi polecenie, na co ja natychmiast pokiwałem głową. 

Elizabeth's perspective
Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor, po czym skupiłam swoją uwagę na lecącym właśnie programie. Drew jak zawsze nie było, jestem ciekawa co on robi tyle czasu poza domem. Pewnie nigdy się nie dowiem, eh. Nagle poczułam  wibracje w kieszeni, co znaczyło, że przyszedł do mnie sms. Przejechałam palcem po ekranie i odczytałam ją.
Od: Matthew
Możemy się teraz spotkać? Starbucks, ok? Czekam. x

Szybko założyłam vansy i poszłam w kierunku Starbucks'a. W niecałe 5 minut znalazłam się na miejscu. Weszłam do środka i od razu rozpoznałam twarz mojego przyjaciela. Podeszłam do stolika, po czym zajęłam miejsce na przeciwko niego.
-No hej. Po co chciałeś się spotkać? -zapytałam go, ponieważ to nie było w jego stylu.
-Wiem, że nie lubisz o tym mówić, ale co jest pomiędzy tobą, a tym Bieberem? -zmarszczył brwi, oczekując odpowiedzi.

Co jest pomiędzy mną a nim? A to nie jest oczywiste?

-Nic. -odparłam. -Jest dupkiem. 
-Jest dupkiem, ale lubisz go. Przyznaj się, przecież nie będę się śmiał. -zachęcił mnie. 
-Matt, o co ci chodzi? No nie mów, że jesteś zazdrosny. -oboje wybuchliśmy śmiechem.
-Po prostu się zastanawiam. To co, powiesz mi prawdę? -popatrzył na mnie oczami najsłodszego psa na świecie. Jak mogłam mu odmówić?
-Chodzi o to, że Justin naprawdę jest przystojny i pociągający, ma świetne włosy, ciało, ale nie w tym rzecz. Wiesz przecież, że jestem dziewczyną, która nie wierzy w coś takiego jak miłość. Uszanuj to. -nareszcie to z siebie wyrzuciłam, dzięki Bogu. 
-Rozumiem... Dobra, chyba tylko o tym chciałem pogadać, przepraszam, ale muszę już iść. Trzymaj się, ok? -żegnając się ze mną przytulił mnie, po czym zniknął za rogiem. Kątem oka dostrzegłam kryjącego się w krzakach chłopaka, który miał na twarzy wymalowany uśmiech. Nagle zrozumiałam, kim on był. Pieprzony Bieber. 

***
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
  • Proszę was, nie zostawiajcie rozdziału BEZ KOMENTARZA! Dzięki nim wiem, ile osób czyta moje opowiadanie, zajmie wam to nie więcej niż 5 sekund.
  • Jeżeli chcecie być informowani o dalszych rozdziałach napiszcie swój username z twittera w komentarzu lub w zakładce 'informowani'.
  • Proszę, dodawajcie bloga do obserwujących NA DOLE!
+ Jak wam się podobał ten rozdział? :)

13 komentarzy:

  1. oczywiście jak zawsze mi się podoba, nie rozumiem tylko Liz, jak większości dziewczyn w opowiadaniach, haha. Nie potrafiłabym go tak odtrącać... ;D
    @_ifancyjustin

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny <3 pisz dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne opowiadanie.Nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać następnego, awww xx

    OdpowiedzUsuń
  5. aaa, świetnie *-* / @im15bitch

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah ten Justin.. xd
    Czekam na wiecej cuvygthoiyi

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny, wspaniały prześwietny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja dopiero dzisiaj zauważyłam rozdział XD świetny, czekam na następny, pomijając juz to, że ja na miejscu Liz bralabym sie za Justina albo Drew XD / @shhaawty

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne opowiadanie. Czekam na nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! <3 Czekam na ciąg dalszy! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Postanowiłam spróbować swoich sił w pisaniu i mam nadzieję że coś z tego wyjdzie ;3 Zadajcie sobie pytanie- co byście zrobili, gdybyście nagle dowiedzieli się, że umieracie? Że wasze dni są policzone? Że od teraz ciąży nad wami przerażająca świadomość tego, że nieuchronnie zbliżacie się ku końcowi. Zapewne większość z was załamałaby ta wiadomość. Ale ona była inna. Chciała wycisnąć z życia jak najwięcej, niczego nie żałować, cieszyć się każdą chwilą. Póki jeszcze mogła.
    Nazywa się Catalonia, a jej czas dobiega końca.
    50 postanowień na 5 lat życia, młoda, pełana energii dziewczyna i pięciu zgubionych chłopców.
    www.i-wont-let-you-go.blogspot.com nowe opowiadanie o one direction. ZAPRASZAM SERDECZNIE!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu, jaka ja jestem głupia. Zapomniałam, że nie skomentowałam.
    NJHHUBGYUVGFYCUGVBRIEUGF. Bieber jest taki... taki... nie wiem. Seksowny. Oooo, tak.
    czekam na cd :)
    @imkedippe

    OdpowiedzUsuń